Didier Eribon "Powrót do Reims", Reżyseria: Thomas Ostermeier, Schaubühne Berlin

Czas pierwszych odpowiedzi

Pośród tegorocznych spektakli festiwalu Theatertreffen w Berlinie, najciekawszym okazało się przedstawienie, które powstało na miejscu, w niemieckiej stolicy, w Schaubühne am Lehniner Platz. Z tego względu zaprezentowano je w sali teatru, a nie w siedzibie festiwalowej Berliner Festspiele. „Rückkehr nach Reims” („Powrót do Reims”) w reżyserii Thomasa Ostermeiera jest niecodziennym przedsięwzięciem, gdyż reżyser przenosi na scenę książkę będącą właściwie literaturą fachową. Jej autor Didier Eribon, jeden z najważniejszych współczesnych myślicieli francuskich, którego głos liczy się również w debatach publicznych, wydał swoją pozycję w 2009 roku we Francji, gdzie wprawdzie zauważona, przeszła jednak bez większego echa. Wydany w 2016 niemiecki przekład książki spotkał się natomiast z wielkim oddźwiękiem. „Rückkehr nach Reims” jest po części eseistyczną autobiografią młodości Eribona, po części wnikliwym socjologicznym studium francuskiej klasy robotniczej na przestrzeni ostatniego stulecia i konfrontacją jej warunków i stylu życia z francuskim systemem edukacji. Jest również prezentacją, zabarwionych osobistą refleksją i konkretnymi przykładami z życia rodziny socjologa, odpowiedzi na pytanie dlaczego francuska klasa robotnicza odwróciła się od partii lewicowych i głosuje dzisiaj dużo chętniej na radykalną prawicę. Inscenizacja Ostermeiera jest zapewne pierwszym przypadkiem wykorzystania w teatrze socjologicznego tekstu bez próby sfabularyzowania go. Eksperyment udał się, co potwierdza między innymi otrzymane zaproszenie na Theatertreffen.

W książce Eribona jest kilka wątków. Najważniejszy z nich warto jest omówić nieco szerzej już na wstępie, chociaż pojawia się on dopiero w późniejszej części lektury i również Ostermeier przejmuje go dopiero w dalszej części spektaklu. Przyglądając się rozwojowi ruchu robotniczego we Francji i procesom tam zachodzącym, szczególnie w latach między 1950-90, socjolog obserwuje uważnie przeobrażenia w samym kierownictwie lewicowej partii, które, dzięki swojej wiodącej pozycji, korzysta nagle z przywilejów i obraca się w nierobotniczym otoczeniu, całkiem innym niż reprezentowana przez nie klasa. Ceniąc sobie tę zmianę i chcąc utrzymać dogodne stanowiska, kadry rozpoczynają, pod wpływem mieszczańskiego otoczenia, podejmowanie decyzji, które coraz mniej odpowiadają interesom ich wyborców. Jednocześnie w tym okresie znikają ze szczytu lewicy prawdziwi robotnicy, zastępowani nowymi, bardziej wyedukowanymi reprezentantami. Odsunięcie się od wyborców, przejęcie poglądów i postaw społecznie wyższej klasy oraz odpieranie oddolnych impulsów proletariackiej bazy w latach siedemdziesiątych, a następnie stopniowe przyswojenie neoliberalnych idei i terminologii w latach osiemdziesiątych (czasy Mitteranda) to zdaniem Eribona główny powód odwrócenia się rozczarowanych wyborców od lewicy i „ukaranie” jej przywódców poprzez oddanie głosu na prawicę, niekoniecznie podzielając przy tym jej poglądy. W dzisiejszym zwrocie w środowisku robotniczym w stronę nacjonalistycznego Front National upatruje on wyraz protestu dającego głosującym na nowo poczucie, że ich głos się jeszcze liczy. Analiza Eribona ujmuje tak istotę procesów mających miejsce nie tylko we Francji, jest przydatna w obserwacjach przemian politycznych w innych krajach na Zachodzie. W Niemczech dostarczyła ona wielu impulsów pomagających zrozumieć sukces osiągany przez nową, nacjonalistyczno-prawicową partię AfD, co tłumaczy tak dużą popularność francuskiej książki.

Wróćmy jednak do teatru. Reżyser i jego dramaturdzy budują zręcznie dramatyczną sytuację, która umożliwia umieszczenie oryginalnego tekstu Eribona w centrum wieczoru. Akcja toczy się współcześnie, w studio nagrań, w którym ze zmontowanym już filmem dokumentalnym łączona jest ścieżka dźwiękowa. Stanowi ją tekst „Powrotu do Reims”. Ostermeier pozwala go czytać lektorce Katrin (Nina Hoss) przez 45 minut przedstawienia. Studio, które widziało już lepsze czasy, ma wystrój z lat siedemdziesiątych: ściany są wyłożone drewnianą boazerią, na podłodze leżą nienajnowsze dywany. W oszklonej kabinie obok siedzą w czasie nagrania dźwiękowiec (Renato Schuh) i reżyser filmu (Sebastian Schwarz). Katrin czyta tekst do mikrofonu, zwrócona w stronę publiczności, za jej plecami widoczny jest na wielkim ekranie filmowy reportaż, w spektaklu dzieło reżysera, w rzeczywistości praca autorstwa Thomasa Ostermeiera i Sebastiena Dupoueya. Główną rolę gra w nim sam Eribon, który w tej filmowej adaptacji udaje się jeszcze raz w swoją podróż do Reims. Film rozpoczyna się od jazdy pociągiem, krajobrazów za oknem, kadrów zamyślonego Eribona w przedziale wagonu.

Towarzyszące tym zdjęciom rozmyślania rozpoczynają się od osoby ojca autora, nieobecnego w domu rodzinnym z powodu choroby, co skłania Eribona, aby odwiedzić matkę po raz pierwszy od wielu lat. Do wspomnień o ojcu dochodzą opowieści o dzieciństwie socjologa. Film ilustruje je konkretnymi obrazami szeregowego domku, zamieszkiwanego dawniej przez Eribonów, szkoły, do której uczęszczał Didier, punktów spotkań gejów na starówce Reims w okolicach katedry, kiedy jest mowa o szukaniu podobnych sobie ludzi przez homoseksualnego chłopca. Zdjęcia na ekranie są na zmianę archiwaliami i współczenymi obrazami wielu miejsc. Włączane tu i ówdzie sprawy rodziców: fabryki, w której pracowali, wieców robotniczych czy pierwszych wspólnych wypraw kupionym na raty samochodem poszerzają prywatny kontekst. Konwencjonalny sposób wykorzystania materiału filmowego, który przy wielu innych spektaklach stanowiłby zapewne jedynie nużące powielenie mówionego słowa, okazuje się w spektaklu Ostermeiera owocnym zabiegiem. Wizualizacja konkretnych miejsc jest wzbogacająca nawet dla osób już dobrze znających książkę. Zestawienia miejsc z przeszłości z ich dzisiejszym wyglądem uświadamiają niekiedy szokująco ogrom zaszłych zmian. Kiedy zamiast starych hal fabrycznych, gdzie wrzała praca, widzi się teraz jedynie opuszczone i walące się zabudowania i wyludnione tereny (a nie jak można by przypuszczać nowoczesne produkcyjne fabryki) niezadowolenie grup mających dziś z pozoru lepsze i łatwiejsze życie staje się nagle zrozumiałe. Nie wszystkich postęp wziął ze sobą.

Kiedy Eribon formułuje w książce pierwsze socjologiczne uogólnienia, czytająca tekst lektorka Katrin przerywa nagranie. Marginesowy do tej pory wątek w studio wysuwa się na pierwszy plan i i pozwala na pogłębienie scenicznej adaptacji. Lektorka i reżyser nie są zgodni co do wymowy pewnego pasażu i spierają się ze sobą, ujawniając różne punkty widzenia. Ostermeier nie poprzestaje na samym przeniesieniu na scenę myśli i tez Eribona, ale wprowadza dyskusje nad nimi, wychodząc tak poza książkę, której zakończenie (a także filmu reżysera) jest dla Katrin zbyt ogólnikowe. „Lewica musi znaleźć nowe perspektywy, aby stać się znowu atrakcyjna dla wyborców” jest jej zdaniem frazą pozostawiającą odbiorcę bez konstruktywnych rozwiązań. Zapytana o nie, opowiada się za zaangażowaniem, chociażby w małe, lokalne sprawy i sięga z czasem coraz głębiej do własnej historii rodzinnej. Nie jest to już jednak historia fikcyjnej Katrin, ale prawdziwa historia związana z życiem aktorki Niny Hoss. Jej ojciec Willi Hoss (1929-2003), był w młodości robotniczym działaczem komunistycznym, później aktywnym członkiem Związków Zawodowych reprezentującym w nim interesy najbiedniejszych migrantów, był współzałożycielem partii Zielonych i następnie działaczem ekologicznym ratującym egzystencję plemion w puszczy Amazonii najbiedniejszej warstwy społecznej w Brazylii. Do opowieści dołączają wkrótce zdjęcia ze smartfonu rzutowane na wielki ekran studia. Hoss zmienia przy tym pesymistyczną historię ojca Eribona w inną, która dowodzi, że nie każda droga życiowa kończy się w nienawiści lub wygodzie czy skorumpowaniu, bo można pozostać niezależnym, jeśli stawia się ponad karierę czy władzę działanie dla sprawy.

Eribon opisuje sytuację i analizuje jej przyczyny. Spektakl Ostermeiera proponuje więcej starając się mierzyć z pytaniem „co teraz robić?”. Różni go to od innych spektakli z Theatertreffen spoglądających krytycznie na rzeczywistość, jak „Am Königsweg” („Na królewskiej drodze”) Falka Richtera z tekstem Elfriede Jelinek, „Beute Frauen Krieg” („Zdobycz kobiety wojna”) Karin Henkel czy też „Faust” Franka Castorfa. Samo ukazywanie ważnych problemów już dzisiaj nie wystarcza. Krytyka nowojorska obwołała dlatego spektakl Ostermeiera nowym teatrem politycznym. Na berlińskim Theatertreffen można było o tym podyskutować.

 

Publikacja: "Teatr" Nr 9/2018