PDF Drucken


Czarno na białym

Monodram Ahmeda Soury „Hauptrolle” („Główna rola”), który otworzył tegoroczny sezon 2015/16 w hamburskim teatrze offowym Monsun Theater, jest najciekawszy – i poruszający - w chwilach kiedy Soura opowiada historię swojego dzieciństwa. Jej przebieg kojarzy się wprawdzie nieco ze scenariuszem głośnego parę lat temu filmu „Billy Elliot”, ale trudno jest robić z tego zarzut artyście, że jego życie przebiegało w grubych rysach podobnie jak wymyślili to już kiedyś filmowcy w Europie. Prawdziwa opowieść afrykańskiego tancerza jest także o wiele bardziej tragiczna. Kocha taniec już jako mały chłopiec, ale w jego kulturze zajęcie to nie jest uważane za godne mężczyzny, dlatego szybko doświadcza szyderstwa i pogardy ze strony otoczenia. Niedługo znajduje oparcie u swojej rodziny. Matka i siostry bliźniaczki umierają kiedy jest jeszcze bardzo młody. Niedługo potem śmierć zabiera mu także młodszego brata i znośną macochę. Kolejnym ciosem jest choroba ojca. W szpitalu ojciec mówi do niego „Pamiętaj, w życiu powinno się robić to, co się uważa naprawdę za słuszne”, ale Ahmed niedostrzegający powagi sytuacji, woli odłożyć takie rozmowy na kiedy indziej i odpowiada roztargniony „Tak, tak, tato, śpij teraz, jutro porozmawiamy”. Następnego dnia łóżko ojca jest puste. Soura opowiada urywkowo takie wspomnienia z dzieciństwa w drugiej połowie sektaklu. Na początku przedstawiane są sukcesy jego kariery: wykształcenie taneczne w Balecie Narodowym w Ouagadougou, spotkanie z Christophem Schlingensiefem przy jego projekcie budowy wioski operowej w Burkinie Faso i udział w „Via Intoleranza II”. W ten sposób Soura trafia do Europy, gdzie występuje jako członek baletu w operach w Sztuttgarcie, Berlinie i szwajcarskim Bernie.

Pomiędzy fragmentami historii opowiadanych przez artystę po francusku i w rodzimej mowie, jednej z wielu lokalnych języków, używanych w Burkinie Faso (dla publiczności wyświetlane są niemieckie napisy) Ahmed Soura robi to, co najlepiej potrafi: tańczy. Reżyser spektaklu Christoph Winkler pozostawia mu wiele miejsca na wypowiedzi ruchowe. Sekwencje są ciekawe i chętnie się je ogląda, chociaż trudno jest je połączyć z tekstami wieczoru. Trudno je także przypisać znanym konwencjom tanecznym. Wykonywane choreografie są kompilacją dowolnie połączonych ze sobą elmetów, eklektycznym zbiorem plastycznych ruchów ciała złożonych z urywków klasycznego i współczesnego baletu, skoków i figur atletów, afrykańskich tańców, showów kultury popu (jak taneczne kroki moonwalk Michaela Jacksona czy dyskotekowe tańce Johna Travolty z filmu „Saturday Night Fever”), elementów breakdance, krumpingu i zumby łączącej taniec latynoamerykański ze sztuką walki. Te niejasne, ale fascynujące łańcuchy ruchowe nie tworzą żadnej opowieści, ale śledzenie intensywnego tańca Soury sprawia przyjemność.

Brak połączenia pomiędzy słowem i scenicznym gestem wypełniającym przestrzeń jest być może nawet zamierzeniem reżysera. Z czasem okazuje się bowiem, że stanowiący tak dużą część spektaklu życiorys tancerza, nie jest wcale głównym tematem. Przedstawienie jest programową wypowiedzią pod adresem świata europejskiej kultury, zarzutem dyskryminacji rasowej czarnych artystów na Zachodzie, co Soura formułuje następująco: „Dlaczego we wszytkich operowych zespołach tanecznych byłem jedynym czarnym tancerzem?”

Pytanie to nawiązuje do kwestii omawianych w Niemczech w ostatnich latach w burzliwy sposób. Debata określana jest na codzień słowem „blackfacing” i oznacza dyskusję na temat znikomej obecności czarnoskórych aktorów na niemieckich scenach i obsadzanie nawet w rolach czarnych postaci (jak np. Otello czy bohaterowie „Murzynów” Geneta) pomalowanych czarną szminką białych aktorów. Warto przy tym dodać, że pojęcie „blackfacing” nie jest tutaj używane właściwe, gdyż słowo to określało początkowo praktyki stosowane w USA w XIX wieku, gdzie celem kryjących się pod czarną szminką białych aktorów było ośmieszenie czarnoskórych i popularyzowanie dotyczących ich złych stereotypów. Takiej interpretacji postaci Otella nie znajdzie się dzisiaj na europejskich scenach. Mimo to niektórzy sympatyzanci niemieckiego ruchu „blackfacingu” (część z nich jest skupiona w stowarzyszeniu „Bühnenwatch”) popierającego czarnych artystów, posuwa się w swojej ocenie obecnej sytuacji tak daleko, że zarzuca rasizm niemieckiemu środowisku kulturalnemu. Ci radykalni aktywiści żądają radykalnej zmiany i wystawiania sztuk czarnych autorów reżyserowanych przez czarnych reżyserów i obsadzanie ich czarnymi aktorami – przynajmniej w głównych rolach. Do tych żądań zdaje się nawiązywać przedstawienie „Hauptrolle”, gdyż w przebiegu wieczoru Soura zaczyna się wcielać w słynne postaci niemieckiego kanonu kultury: Zygfryda z „Pierścienia Nibelungów” Wagnera, Fausta Goethego i Woyzeka Büchnera. Cytuje także fragmenty „Hamletmaszyny” Heinera Müllera.

Niestety w tych momentach spektaklu Soura wydaje się zagubiony. Jego próby interpretacyjne Fausta czy Woyzecka są stereotypowe i banalne. Niepozbawiony ironii jest także fakt, że wybrane fragmenty arcydzieł niemieckiej literatury recytowane są przez performera po francusku i tłumaczone pisemnie na niemiecki dla niemieckiej publiczności. Szybko nasuwa się więc pytanie dlaczego Soura, nieznający języka kraju i niewładający aktorską techniką odtwarzania wielkich roli dramatycznych powinien być zatrudniany w Niemczech w takich rolach. Pozostaje ono bez odpowiedzi, a spektakl nie staje się słusznym argumentem w prowadzonej publicznie, ważnej dyskusji. Co więcej, może jej nawet zaszkodzić.

Dowodem na to, że sytuacja aktorów czarnoskórych (czy o innym obcym pochodzeniu) w Niemczech jest dużo lepsza niż widzą to niektórzy aktywiści „Bühnenwatch”, są przedstawienia ostatnich sezonów. Należą do nich spektakle Yael Ronen w berlińskim Gorki Theater (w szczególności „Kohlhaas-Prinzip”, gdzie dwaj czarni aktorzy grają nawet role białych) czy choreografie Constanzy Macras (po współpracy z Romami i Chińczykami, najnowszy spektakl jej zespołu „On fire” powstał przy udziale artystów z Afryki Południowej). Hamburski Monsun Theater (podobnie jak i berliński Ballhaus Ost, gdzie Soura miał już premierę „Hauptrolle” w poprzednim sezonie) jest również przykładem na to, że istnieją placówki kulturalne, które chętnie stwarzają czarnoskórym aktorom możliwości występu i są przekonane, że istnieje także publiczność zainteresowana takimi przedstawieniami. Przede wszystkim jednak przedstawieniami bez przesłań formułowanych czarno na białym. Jako tancerz Ahmed Soura zasługuje tego wieczoru na oklaski.

Iwona Uberman

Publikacja: Dziennik Teatralny 2015

 

 

 
Joomla templates by a4joomla