PDF Drucken

Marianna Salzmann, Mame loszn, język przodków (fragment)

 

Klara stoi na scenie. Chce coś powiedzieć. Rezygnuje. Wychodzi.

**

LIN Nie będę się z panią o to spierać. Za często już tak robiłam w życiu.

A może lepiej opowiem pani o moich występach na scenie? Moja droga, czegoś takiego nigdy pani nie widziała! Wtedy to był jeszcze prawdziwy kabaret, z prawdziwym wymachiwaniem nogami i z akordeonem. Pewnie nie może pani sobie tego wyobrazić, że kiedyś mogłam założyć nogi aż za głowę? Śpiewałam, tańczyłam i równocześnie grałam na akordeonie. Nie wierzy pani?

Lin wstaje i próbuje trochę stepować. Śmieje się do rozpuku. Siada z powrotem na miejsce.

LIN Mieliśmy wielki sukces. Po każdym występie wpadały na scenę dziewczynki, takie małe, z bukietami kwiatów i kładły je nam pod nogi. I całowały nas. Jeśli miały na tyle odwagi. Stawały na palcach i robiły na policzku CMOK i oczy im błyszczały. Tak wtedy było.

**

Klara stoi na scenie. Chce coś powiedzieć. Rezygnuje. Wychodzi.

***

RAHELA Cześć. Zupełnie nie wiem, jak się do ciebie zwracać. Bo przecież nazywasz się teraz inaczej? Przecież musicie zmieniać nazwiska, prawda? Jakie teraz nosisz?

Właściwie powinnam napisać do mamy, ale zamiast tego piszę do ciebie. To absurdalne. Wiem, że nie odpiszesz. Wiem. A mimo to.

Więc jestem tu teraz. No i –

Chyba mi się tu podoba.

Trwało to tygodnie, aż wreszcie pojęłam system metra i ciągle jeszcze zdarza mi się, że błądzę wracając do domu, bo ulice nie mają tutaj nazw tylko numery, ale podoba mi się tu. Podoba mi się to, że niczego nie umiem. Że chodzę po okolicy jak małe dziecko. Czuję się znowu tak jak młodsza siostra. Sprawia mi to przyjemność.

Kiedyś powiedziałeś mi, że rzucam się na ludzi. Moim sposobem zachowania, i tym, jak się do nich zwracam. Wydaje mi się, że teraz rozumiem, co miałeś na myśli. Teraz to cały świat rzuca się tutaj na mnie. Ale przecież sama tego chciałam. Już sam ten obcy mi język i to, że nie wiem wielu rzeczy. Pochłania mnie szukanie ulic i oglądanie budynków i nieba, nie mam czasu, żeby robić wrażenie pewnej siebie. Nie mogę tak wyglądać. Przez cały czas rozdziawiam usta i śmieję się do siebie jak głupia, bo wszystko jest tutaj tak całkowicie inne, że nie mam pojęcia, co powiedzieć i jak się zachować. Nie rozumiem szczegółów, ani aluzji i żartów. Niczego tutaj nie rozumiem.

Dawniej byłam taka głośna, bo zdawało mi się, że wiem, co chcę powiedzieć. Myślałam, że mam coś do powiedzenia. To już minęło, ten problem.

Podoba mi się, że wszystko mnie tu przerasta. Nic nie działa tak jak dotąd. Dobrze mi to robi.

**

Klara stoi na scenie. Chce także coś powiedzieć. Rezygnuje. Wychodzi.

***

Lin i Rahela

RAHELA Czy ona kogoś ma?

LIN Masz na myśli czy ma jakiegoś mężczyznę?

RAHELA Nigdy ze mną nie rozmawia o takich sprawach.

LIN Macie wystarczająco dużo innych tematów.

RAHELA Sądzi, że mogłoby to zranić moje uczucia. Ma jakiegoś mężczyznę?

LIN Jakie to ma znaczenie.

RAHELA Ogromne.

LIN Tak. Ma. Zauważyłaś jakąś zmianę?

RAHELA Nie.

LIN No widzisz.

RAHELA A więc to jakiś lebiega.

LIN Kto taki?

RAHELA Więc nie jest dla niej wystarczająco ważny. Nie jest prawdziwym mężczyzną.

LIN To Niemiec.

RAHELA No tak.

LIN Tak.

Palą papierosy.

RAHELA Dawna bezpieka.

LIN Nie mów takich rzeczy.

RAHELA Nie mogę sobie wytłumaczyć jej postępowania, zachowuje się jak – nie wiem – jakby była kimś innym.

LIN Powiedziałaś, że nie zauważyłaś żadnej zmiany.

RAHELA Żadnej zasadniczej. Nie wiem.

LIN Wiele się od tej pory wydarzyło. Od twojej wyprowadzki. Ty też się zmieniłaś.

RAHELA Ja jestem młoda. Muszę się zmieniać.

LIN Też tak dawniej mówiłam.

RAHELA Co w tym złego.

LIN Nic.

RAHELA Zmiana nie jest usprawiedliwieniem.

LIN A z czego powinna się twoim zdaniem usprawiedliwić?

RAHEL Dlaczego szpera w moich rzeczach?

Palą papierosy.

LIN Co ze sobą zabierzesz? Jak się pakuje taką walizkę na zawsze?

RAHELA To nie będzie na zawsze.

LIN No ale na długo.

RAHELA Wiesz to lepiej niż ja.

LIN Cóż.

RAHELA Cóż.

LIN Chciałam być jedynie uprzejma.

RAHELA Czemu?

LIN Bo pewnie jestem podekscytowana.

RAHELA Czemu?

LIN A czemu ty jesteś podekscytowana?

RAHELA Wcale nie jestem.

LIN Kiedy jesteś podekscytowana, robisz się okrutna.

RAHELA Jestem zdenerwowana, bo ona przetrząsa moje rzeczy.

LIN Ty się robisz okrutna, kiedy jesteś zdenerwowana, a ja się robię uprzejma. To wiele o nas mówi.

RAHELA Muszę wyjechać.

LIN Wiem.

RAHELA Muszę wyjechać.

LIN Nie mów tego mnie. Powiedz to jej.

RAHELA Ona nie słucha, kiedy z nią rozmawiam.

LIN Może pomoże, jeśli powiesz, że chcesz wyjechać.

RAHELA Czy to nie będzie jeszcze gorsze?

LIN Przecież ona to wie. Ona wszystko wie.

RAHELA Jeśli to prawda to dlaczego grzebie w moich rzeczach?

LIN Żywi nie tracą nadziei.

RAHELA Nadziei na co?

LIN Że wszystko jest inaczej, niż się sądzi.

RAHELA Wszystko jest dokładnie takie jakie jest.

LIN Jesteś za młoda, żeby tak myśleć.

RAHELA Tutaj każdy szybko się starzeje.

Lin śmieje się. Palą papierosy.

LIN Ona się boi, że poznasz jakiegoś mężczyznę i nie wrócisz.

RAHELA To nieprawda.

LIN Wmawia sobie, że tak jest.

RAHELA Nie dlatego wyjeżdżam.

LIN Wiem. Ale nigdy nic nie wiadomo.

RAHELA Ona się boi, bo zawsze się wszytkiego boi. Rzygać mi się chce, Lin, nie mogę tego wytrzymać.

LIN Lubię, jak mówisz do mnie po imieniu. Zupełnie nie czuję się babcią.

RAHELA Nie jesteś babcią. To znaczy, czuję do ciebie coś innego. To znaczy w pozytywnym sensie.

LIN Wiem. I tak to odbieram.

RAHELA Mama nienawidziłaby tego, gdybym mówiła do niej po imieniu.

LIN Nigdy specjalnie nie lubiła swojego imienia.

RAHEL Ona musi zawsze nienawidzić wszystko dla zasady, to nie ma nic wspólnego z jej imieniem.

LIN Jesteś niesprawiedliwa.

RAHELA Doprowadza mnie do szału z tą swoją przezornością. A pamiętasz o ubezpieczeniu zdrowotnym? Jak chcesz zrobić z gotówką? Zapakowałaś wystarczająco dużo ciepłych rzeczy?

LIN Wcale taka nie jest.

RAHELA Nie, ale mam takie wrażenie.

LIN Ale ona nie jest taka.

RAHELA Za bardzo się do wszystkiego wtrąca.

LIN Wiesz, dlaczego tak jest.

RAHELA Jasne. Oczywiście, że wiem. Ale nie muszę tego pochwalać.

Palą papierosy.

RAHELA Mam to po niej. Bezwzględność.

LIN Nie uważam, żeby to było dziedziczne.

RAHELA A ja uważam, że tak.

LIN Pozwól jej trochę pobyć znowu matką. Tak długo cię tu nie było.

RAHEL Nie bez powodu.

LIN Zawsze są jakieś powody.

RAHELA Węszyła w moich rzeczach.

LIN I co zrobiłaś?

RAHELA Zachowałam się tak, jakbym niczego nie zauważyła.

LIN Mądra z ciebie córka. Interesuje się tobą.

RAHELA Żywi nie tracą nadziei?

LIN No właśnie.

RAHELA Nie mogę sobie nawet tego wmówić, że grzebie w moich rzeczach, żeby dowiedzieć się czegoś o mnie.

LIN To dlaczego?

RAHELA Teraz, kiedy wyjeżdżam, a ona zostaje sama, pewnie myśli, że jej tak wolno.

LIN Nie zostaje sama.

RAHELA Ten jej facet widocznie niewiele jej daje.

LIN I ja widocznie także nie.

RAHELA Wiesz, co mam na myśli.

LIN Nie.

RAHELA Przepraszam. Nie to chciałam powiedzieć.

LIN Bynajmniej. Ale to nieważne.

RAHELA Nigdy jej nie chodziło o mnie, to chciałam powiedzieć.

LIN Dlaczego tak mówisz?

RAHELA Szukała u mnie rzeczy Daviego.

LIN Skąd wiesz?

RAHELA Bo zawsze chodziło o niego, a nigdy o mnie.

LIN Wiesz, że to nieprawda.

RAHELA To ty wiesz, że to prawda.

LIN Przesadzasz.

RAHELA Szukała jego listów.

LIN Wmawiasz sobie.

RAHELA To wytłumacz mi, dlaczego zniknęły?

**

Sztuka Mame loszn, język przodków (Muttersprache Mameloschn) została opublikowana w: "Dialog" Nr 3/2015 i jest dostępna przez Agencję Dramatu i Teatru ADiT

Audycja radiowa o sztuce M. Salzmann

 
Joomla templates by a4joomla